Nowe spojrzenie na siebie

2025-11-24 Wyłączono Przez Aneta Rachwał-Adamczyk

Przez wiele lat żyłam w świecie pełnym pośpiechu i presji, skupiona wyłącznie na fizyczności. Serce rozumiałam jako organ niezbędny do życia, zaś Duszy fizyczności nie dostrzegałam w ogóle.

Dni mijały mi na gonitwie za obowiązkami, za oczekiwaniami, za pieniędzmi, za kolejnymi zadaniami, które miały dać mi poczucie spełnienia. A jednak mimo wysiłku i ambicji coraz wyraźniej czułam, że życie pozbawione głębszego sensu staje się ciężarem. W środku rósł niedosyt, którego nie potrafiłam nazwać. Mimo pozornych emocji radości, szczęścia, wewnątrz była pustka, zapełniana światem zewnętrznym, aby móc się karmić, móc jakoś żyć i funkcjonować.

Jak mawiamy w Kościele Naturalnym:

„Nie ma przypadków, są tylko zbiegi okoliczności” 

I taki zbieg okoliczności musiał nastąpić, albowiem wiedza, którą otrzymałam i którą otrzymuję każdego dnia daje mi nowe spojrzenie na swoje serce, duszę, uczynki, myśli, na ludzi, przyrodę, emocje i na cały Wszechświat— spojrzenie prowadzące do zrozumienia, że istnieje coś więcej niż to, co widać oczami, że istnieje siła pól, Prawo Kreacji, spójność z samym sobą i że to wszystko  wpływa na wszystko, co nazywamy życiem.

Subtelna przemiana siebie

To nie jest gwałtowna przemiana, ale łagodny, spokojny i zrównoważony proces, w którym powoli otwierają się przede mną kolejne warstwy zrozumienia. Uczę się patrzeć na siebie z większą czułością, miłością, słuchać własnej duszy fizyczności i zauważać moje emocje, analizować myśli, czyny, słowa, decyzje i relacje.

Staram się pracować z sercem, bo dopiero ono daje mi prawdziwe rozeznanie — inne niż to, które oferuje umysł, przepełniony społecznymi standardami, schematami, wątpliwościami i lękiem. Moja dusza fizyczności jest mądrzejsza niż wszystkie schematy i kalkulacje, jakich nauczyli mnie w szkole, jakie wyniosłam z „urzędowego systemu”. Schematy wciąż noszę w głowie, jednakże każdego dnia próbuję wyprzeć rozumek i dawne życie, przepełnione presją społeczeństwa. Każdego dnia uczę się słuchać serca i Duszy fizyczności coraz uważniej, aby to one kierowały każdą sekundą mojego życia. To jest właśnie piękno nauki Kościoła Naturalnego, nic nie narzucające, ale dające narzędzia, aby żyć w zgodzie z samym sobą i całym Wszechświatem, aby w każdej istocie widzieć nie ciało, urodę ale Duszę fizyczności, która jest krystalicznie czysta.

Wraz z naukami naszego nauczyciela Mateusza, zaczęłam sięgać głębiej, do samego źródła nauk, do nauk dr Keshe. Już w pierwszym odcinku usłyszałam słowa, które sprawiły, że musiałam się zatrzymać i głęboko je przeanalizować.

Technologia to tylko narzędzie

Technologia jaką dał Dr. Keshe dla pokoju na świecie, łączy wizję najbardziej nowoczesnej nauki, której nie da się zmierzyć żadnymi urządzeniami – jedynie człowiek poprzez pracą z siłą pól, energią jest ją wstanie odczuć. Technologia „pokoju” jak nazywa ją sam autor, niesie ze sobą spokój emocjonalny i pomaga mu żyć w zgodzie z samym sobą.

„Technologia jest tylko narzędziem. Bez miłości i zrozumienia, stanie się bronią, jak wszystko inne, co człowiek stworzył. Ale z miłością — stanie się środkiem do jedności.”

Technologia jest tylko narzędziem, narzędziem niezwykle istotnym, jednakże dla ludzi którzy są pokorni, otwarci, zgodni z etosem Stwórcy, bo to wewnętrzny stan ma być kluczem do zmian – nie sama maszyna. To człowiek nadaje sens całej technologii. Jeśli człowiek działa z miłością, jest uważny, stara się każdego dnia być bardziej pokojowy, wie że każda emocja jest dobra i należy do niej właściwie podejść by nie uległa zakwaszeniu , wówczas technologia staje się przedłużeniem pokoju. Jest to w pełni zgodne w moim rozumieniu z naukami Kościoła Naturalnego, albowiem nauka ta prowadzi człowieka od świata zewnętrznego do wewnętrznego, od chaosu do ciszy, od zagubienia do zrozumienia, że światło, którego szukamy, znajduje się w naszej własnej duszy i nic więcej nam nie potrzeba. To nauka słuchania swoje Duszy daje nam największą radość i satysfakcję.

Naukę zaczynam od siebie, albowiem „Jeśli chcę widzieć zmianę we Wszechświecie, sama muszę w pierwszej kolejności stać się ową zmianą„. Wszystko działa na zasadzie kreacji „Co daję to dostaję” Każda myśl, słowo, czyn może mi przynieść w odpowiedzi spokój, radość ale również smutek i bolesne zdarzenia, kiedy moje działania są dalekie od pokojowości.

Uczę się też dzielić wiedzą, którą otrzymuję, aby każdy człowiek mógł zrozumieć, że istnieje coś znacznie głębszego aniżeli tylko fizyczność. Uczę się nowej pokojowości, spokoju, pokoju, miłości, a to wszystko wymaga pokory nad którą musimy pracować. Nie mogę oczekiwać spokoju w swoim sercu, jeśli go wcześniej sama nie dałam.

Ostatnie słowa dr Keshe dają nam wiele do myślenia:
„Ta wiedza nie jest naszą własnością. Jest częścią większej inteligencji, której dopiero się uczymy słuchać.”


 Przestałam myśleć o życiu jako o serii przypadków, a zaczęłam postrzegać je jako dialog z większą inteligencją serca i duszy fizyczności. To, czego się uczę, nie pochodzi z mojego umysłu — ono przychodzi z ciszy, kiedy tylko w spokoju słucham swego serca. I w tym także odnajduję pełną zgodność z Kościołem Naturalnym, który uczy, że człowiek nie jest odcięty od natury, lecz w niej zanurzony, a pola tworzą subtelny, niewidzialny język, dzięki któremu wszystko jest połączone.

Ta nauka jest procesem na całe życie. Każdego dnia uczę się nowych rzeczy, odkrywam własne emocje, obserwuję pola, które wpływają na mnie i na ludzi wokół. Powoli, krok po kroku, moje spojrzenie staje się jaśniejsze. Nauki Kościoła Naturalnego wprowadzają mnie w nowe życie — takie, w którym zaczynam rozumieć, że świat nie kończy się na fizyczności, a to, co niewidzialne, jest równie realne jak to, co można dotknąć. I choć ta droga jest długa, czasem wyboista, dzięki niej życie staje się coraz bardziej sensowne, harmonijne i pełne wewnętrznego światła.